I po ptokach. Wczorajsza premiera pakietu CS3 przeminęła z wiatrem. I bynajmniej nie była to lekka, wiosenna bryza jak na maj przystało. Na wstępie przywitały nas śliczne hostessy. I to był wielki plus tej premiery. Jeśli trend wzrostowy w tej niematerialnej materii będzie postępował, to już z niecierpliwością czekam na CS4, CS5 i kolejne! Dalej było już tylko z górki.
Tradycyjnie już całość odbyła się w warszawskim Silver Screenie. Chociaż, jeśli następnym razem osób będzie jeszcze więcej, to jedna sala nie wystarczy. I jeśli dobrze pamiętam, to przy pokazie pakietu MX2004 były dwie sale.
Całość musiała być chyba idealnie zsynchronizowana, bo pan prowadzący dość kompulsywnie patrzył na zegarek, pilnując abyśmy zmieścili sie w przyjętych ramach czasowych. Widocznie potem trzeba by zapłacić i za nieodbyty film. Na początku było standardowe gadanko pana CEO, etc. Następnie tradycyjne gadanko lektorów. Tym razem przemówili polskim językiem. Oczywiście jako niedzielny reporter nie pamiętam ponad połowy nazwisk, ale postaram się uzupełnić. Na początku wyspaliś wysłuchaliśmy elaboratu pana fotografa na temat filozofii firm Adobe i Apple. I przysięgam! Mówił tak, że gdyby nie zen, Nietzsche, czy Kirkegard przysiągłbym, że Olaf Adobe i Christian Apple to kolejni wielcy na panteonie filozofii! Usłyszeliśmy peany na cześć nareszcie poprawnie, szybko działającego Bridge'a i trochę o Photoshopie. Po tej prezentacji na scenę wpadła gwoździówa wieczoru. Czyli, jak usłyszeliśmy "pokaz profesjonalnej sesji fotograficznej". Przyznam, że trochę byłem tym zażenowany. A z każdym kolejnym pokazem, któremu oprócz gięcia i cięcia modelki towarzyszyła muzyka i feeria świateł, czułem się coraz bardziej zawstydzony. I to nie bynajmniej wdziękami body prezenterki. Kolejny na podium wylądował malak, czyli Konrad Mąkosa, opowiadając trochę o Contribute, Dreamweaverze, Flashu i Device Central. Szczerze mówiąc nie tykałem dreama nawet kijem od czasów MX, a to co pokazał na prezentacji: czyli integracja programu ze Spry'em (webdwazerowo: AJAXem) miło mnie zaskoczyło. Teraz budowanie i stylowanie durnych tabelek w oparciu o zewnętrzne źródła danych (tu: xml) idzie jak bajka. Aha, będę się upierał malak, że niepotrzebnie wystraszyłeś salę wielkimi różnicami między AS2 i AS3. Różnice te, jak dla mnie, tyczą się "tylko" modelu zdarzeń i display list. Cała reszta to po prostu bardziej restrykcyjne trzymanie się standardu ECMA4. Zaskoczyło mnie to, że kopiowanie ruchu jako AS3 działa również na obiektach animowanych po ścieżce. Fajnie.
Po Konradzie nastąpiła lancz przerwa. Czyli rzecz na która, oprócz nagród końcowych, przyszła znakomita większość gości. Z racji, że kolejka była niemiłosierna, a kebab pod nosem wypisaliśmy się z krzepą i chłopakami z opcji pierwszej. Jak się zresztą potem okazało, żarcia ponoć dla niektórych nawet zabrakło. Wypad na kebaba się nie udał, ale pieczywo czosnkowe uzupełniło braki wypełnienia w naszych pośladkach.
Najedzeni wróciliśmy na część kolejną: czyli Photoshop Extended i afterek. Mnie zaimponowało szczególnie narzędzie Puppet z afterka. Jeśli chodzi o poszerzoną wersję szopa to prowadzący pokazał możliwości importu obiektów 3D. A z afterka mieliśmy głównie przegląd wypasionych, nowych filtrów, umożliwiających m.in. ustawienie "wysokości plumkania" w filtrze Ripple.
W tak zwanym międzyczasie wyszedłem sobie rozprostować kości i pobawić się tym cudem WACOMa. Szkoda tylko, że nie było okazji pobawić się bambuskiem, bo myślę, że będzie to mój kolejny zakup.
Następnie przyszła kolej na hasanko modelki i część Pawła Zakrzewskiego prezentującego możliwości integracji programów w pakietach adobiego. Fragment ten pomógł nam powiązać "logicznie" występy modelki z całym szoł. W pewnym momencie Paweł zastanawiał się skąd wziąć zdjęcia do przygotowywanego właśnie katalogu. Odpowiedź spadła na nas jak burza, właśnie pod postacią kolejnego cykanka dziewczyny. Zdjęcia użyte do osadzenia zostały ściągnięte bezpośrednio z kart pamięci aparatu. A przynajmniej takie było założenie, ponieważ przy pomocy "magii telewizji" były już wcześniej na laptopie.
Część Q&A była podsumowaniem dnia. Zamiast ogólnych pytań na temat: dlaczego do jasnej Anielki Adobe ma tak chore ceny w Europie zadawano jakieś niszowe, eksperckie pytania w stylu różnej szerokości stron w InDesignie, czy żywej paginy (sic!). Nikt również nie spytał jakie programy zostaną przetłumoczone na język polski. Chociaż po wypowiedzi pana dyrektora: "pakiety są lokalizowane", można wnioskować, że Adobe uraczy nas pełnym polskim wypasem. Doktor Miodek się ucieszy! Padło również pytanie o polski dział sklep adobiego, z racji mającego ruszyć dziś na Europę Wschodnią. Niestety nadal pozostajemy dziurą w na mapie, a o sklepie cisza. Jak znów powiedział pan dyrektor: "wszystko pozostanie tak jak jest". Czyli lokalna sieć resellerów pozostanie. A więc jesteśmy nadal skazani na Wimal, a oni są skazani na nowe samochody...
Na koniec, jak to zwykle po uczcie: czas na deser. Czyli losowanie pakietów Macromedii Adobiego. Jak zwykle nie poszczęściło się nam z krzepą, a Design, Web i Production w wersji premium poszły w rączki szczęśliwych zwycięzców (w tym dwóch pań, "no"). Gratulacje, nie ukrywam, że zazdroszczę ;-). Całość dopełniły dwa tablety Wacoma i jeden iPod. Zresztą po głównym konkursie Apple urządził swój konkurs rozdając kolejne dwa ajpody, pięć kubków, a dla reszty, która wypełniła kupon konkursowy: koszulki. Czekam na przesyłkę :D
I jeszcze migawka z show:

oraz trzy filmiki, obowiązkowo z jutuba!
Mam nadal dziwne uczucie, że niewiele mnie ominęło... Chociaż miło by było zobaczyć się z niektórymi w realu.
Pielegnuj to uczucie;)
Od zawsze wiadomo, ze takie rauty sa glownie od spotkan kolezensko-biznesowych:) I chyba dobrze...
...i to jedyna przyczyna dla ktorej zaluje, ze mnie nie bylo, ale co tam w pon. sobie odbijemy ;o)
ale fajna gwoździówa ;]
Nuuuuuuuuudaaaaaaaaaaaaa
Dzięki za zdjęcie Mali. Ja to ten z iPodem na końcu.
Kiedyś wszystko co związane z informatyką kojarzyło się z brzydkimi grubasami w okularach ;) A tu, proszę, jakie, ładne "panienki" ;]
K.
Ciekawa strona, trafilem tu przypadkowo, ale od dzis bede wpadal czesciej, pozdro